1

1

wtorek, 8 listopada 2011

Kwiatki doniczkowe w ogrodku.






Wygladaja imponujaco. Az wierzyc sie nie chce, ze zadnej opieki nie wymagaja, no moze tylko przycinania i podlewania. 

Przycinania dokonuja specjalisci od architektury krajobrazu rekoma Meksykanczykow. 
Podlewania dokonuja zraszacze w systemie jakimstam. Bo to jest system, ze raz leja mocniej, raz slabiej, raz mocno w gore, raz slobiutko.

Niemniej jednak, chetnym zorganizuje sadzonki, wiecej sadzonek. Szarpne sie nawet na doniczki i ziemie.
Zapisy przyjmuje pod tekstem, w komentarzach albo na maila.
Maly szczegol. Odbior we wlasnym zakresie

poniedziałek, 7 listopada 2011

niedziela, 6 listopada 2011

piątek, 4 listopada 2011

Zaduszkowo

Wiem, ze pierwsza dekoda listopada to polskie Zaduszki. Moze one i nie polskie tak calkiem, ale celebrowane w Polsce.

To nie bede tak daleko od tematow  z duchami.
Pogrzeb w wydaniu amerykanskim.
To kompletnie inne doswiadczenia niz mialam w Polsce. I wcale nie chodzi o to, ze ze smiercia mi nie jest do twarzy.

Zgodnie z amerykanskim prawem orzeczenie o zgonie osoby dokonuje sie po uprzednim jednomonutowym badaniu pracy serca stetoskopem. Daruje sobie oznaki smierci przy naturalnym zgonie, zainteresowanych szczegolami prosze o kontakt mailowy.

Potem do akcji wkracza zaklad pogrzebowy czyli Funeral Home. Jest to faktycznie dostosowany do tego dom. Nie ma w nim kuchni jedynie.
Najpierw pacjent (klient brzmi raczej smutno) zostaje poddany zabiegowi wypompowania plynow z organizmu. W naciete tetnice szyjna i udowa wpompowuje sie aldehyd.
I chcialoby sie powiedziec, ze preperat gotowy...
A potem cala posmiertna kosmetyka, o ile rodzina sobie zyczy i placi.
Tak przygotowana osobka moze czekac nawet kilka tygodni na ostatnia droge.

Uroczystosc pozegnania odbywa sie wlasnie w owym domu pogrzebowym i ma charakter spotkania i pozegnania przez rodzine i znajomych. Tzw calling hauers moga odbywac sie kilkakrotnie, moga tez poprzedzac sama uroczystosc pogrzebowa.

Jest to niezwykle sympatyczna uroczystosc. I nie mowie o tym, jak jakis nawiedzony nekrofil.
Cieple slowa o zmarlym, zdjecia. Mozliwosc pozegnania, bez spazmow i na spokojnie, niczym w domu. Mysle, ze to bardzo pomaga przejsc przez korytarze do bram...

Potem moze byc uroczystosc w kosciele. To juz wedlug uznania i wyznania. A potem na cmentarz.
Oczywiscie kawalkada samochodow.
Kazdy z oznaczeniem, choragiewka.
Czasem jest jeszcze pozegnanie modlitewne na cmentarzu i trumna wedruje na cos w ksztalcie katafalku. Tak zostawia ja rodzina i bliscy.


Potem wkraczaja pracownicy cmentarza. Trumna zjezdza wglab. Ale nie w ziemie, w metalowa skrzynie. Jest to swego rodzaju zabezpieczenie. Kiedy trumna z zawartoscia obroci sie w proch ziemia sie nie zapadnie ani osunie. Na nia wedruje metalowe wieko z danymi osoby i data smierci, potem dopiero ziemia. Ta spod zielonych przykryc, by zalobnikom nie kojarzylo sie smutno.
A na to wszystko tablica pamiatkowa. To wszystko.

Pozostaja jedynie fajne widoki, jak na tym cmentarzu w Oneoncie.

czwartek, 3 listopada 2011

Indianskie lato

   Wrocilo do nas slonce. I snieg poplynal.
Nie wiem, ktoz go z drugiej polkuli przegoinil…Wazne, ze jest.
Inna sprawa,ze lato o tej porze to  taka stara indianska tradycja:)
Faktycznie, pojawiajace sie cieplo, czasem upalne po pierwszych przymrozkach, nosi nazwe Indian Summer.
Choc drzewa prezentuja swe lyse galezie, liscie zbrazowialy juz na ziemi – o ile jeszcze tam sa, bo z reguly przezorni gospodarze uprzatneli je juz dawno – jest super ciepelko. I listopad nie dopada nas ze swoimi deprechami. 

                                                         by Pamela Cisneros



wtorek, 1 listopada 2011

Listopadowe swieto po amerykansku.

Niestety, swieto Zmarych w USA nie jest obchodzone w listopadzie. W znanej mi z
Polski scenerii nie jest obchodzone nigdy.
Zmarlych wspomina sie w maju przy okazji Dnia Pamieci (Memirial Day). Jest to jednak
swieto poswiecone w duzej mierze pamieci o weteranah wojennych.
W koncu Amerykanie ciagle sa w stanie wojny. I weteranow przybywa…

Podobanie jak miejsce zamieszkania tak i miejsce wiecznego spoczynku jest zalezne od
miejsca na mapie w USA.
Nie, zeby byly jakies okolopochowkowe preferencje zwiazane z dlugoscia czy
szerokoscia geograficzna.
Generalnie preferuje sie tutaj spopielanie ciala. Oczywiscie wersja “do ziemi” tez jest
dostepna, nie tylko dla tych, ktorzy nawet po smierci ciepelka sympatia nie darza. Jest to
wersja troszke drozsza, bo i miejsca potrzeba. Wiecej.
Sa jednak tereny, gdzie ten typ pochowku jest niemozliwy. To Floryda i Luizjana na
przyklad. Tam jest po prostu mokro. Dlatego tez powszechna sa katakumby.

To tez powoduje, ze i cmentarze wygladaja roznorodnie.
Te na mokrym poludniu przypominaja raczej parki. Dorodne drzewa, szerokie alejki i
mini domki.

Inne, na polnocy czy niebagnistch teranach, starsze, pelne sa obeliskow, rzezb,
pomnikow.
Na mlodszych goruja jedynie tablice pamiatkowe. Sa i takie, gdzie tablica widnieje w
ziemi.










Wszystko to po to, by zarzad cmentarza nie mial klopotow z porzadkowaniem.

A co to znaczy?
Zadnych swieczek, kwiatow, krzewow. Spotkalam sie z zarzadzeniem, ze mozna je
przynosic jedynie w tygodniu z Memorial Day (ostatni poniedzialek maja).
Po co takie zarzadzenia? By swobodnie smigac miedzy nagrobkami. Kosiarka, na ktorej siedzi kosiarz.
Inna umiejetnosc, ktora cechuje pracownika cmentarza to umiejetnosc operowania
koparka. Nikt tutaj grobu nie kopie i nie zasypuje za pomoca lopaty.
Poza tym szerokie alejki, by swobodnie wjechac. Samotnie czy w kondukcie pogrzebowym.

Wygoda wszedzie.