1

1

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Raj kazdego dnia...

To moje tlumaczenia, a jesli ktos jest blizej oryginalu - bede wdzieczna.




Podobno ta czesc Florydy, gdzie aktualnie przebywam nazywana jest rajem. 
Jesli to prawda, taki jest raj - to poprosze dozywocie.

Czas tutaj, nie tylko dla mnie, plynie niespiesznie jakos. Zadne to zdziwienie.
Ludziska na emeryturach raduja sie z kazdego dnia. Z faktu bycia razem, wlasnej samodzielnej aktywnosci. Sloneczko i przyrodnicze klimaciki sprzyjaja wlasnie takiemu patrzeniu na swiat.
Nie, zeby nikogo innego (wiekowo) nie bylo. W szkolach dziaciaki, mlodzi na kasach sklepowych, itp.

Raj kazdego dnia!

Ale zeby uczynic z tego reklame hospicjum...?
Tam zauwazylam bowiem te tablice.

niedziela, 11 grudnia 2011

Z wizyta..


To nie wizyta w parku ani zadnym takim obiekcie parkowo-palacowym. 
Jak fajowo ma na przyklad Ewa ...Pozdrawiam Cie cieplutko.





To plon wizyty w centrum handlowym. W koncu Black Friday oferowal niezle rabaty. 
Byli i tacy, co przeciagneli je nawet do poniedzialku.

Niektore centra sa usytulowane w jednym wielgasnym budynku, galeria lub mall'em zwane.
Inne, Outlet' ami zwane, sa to takie "miasteczka". 
Sklepy, jakies jedzonko, sklepy, jakies inne jedzonko.
Slowem smrodek praznej kukurydzy, oleju, kawy i perfum krazy...
I drazni czasem.

A zeby nuda przy spacerze nie wialo parkowe klimaciki w pakiecie. 

Vojtek, czy tutaj mozna poczuc swiateczne klimaty?

sobota, 10 grudnia 2011

I mnie zapachnialo swietami.

Czy macie swoje zapachy swiateczne? 
Mnie te swieta pachna choinka  i pierniczkami.
Sama tez w koncu zaskoczylam, ze to grudzien i spielam sie z dekoracja.

Wiem, ze to smiesznie wyglada. Biedny balwanek otulony w czapy i szaliki, a tu zar leje sie z nieba...

Za to domowo nie jest lepiej, nie wiem, jak dlugo dadza sobie rade galazki. Niektore ratuje wazonami z woda.





I jak tu w sloncu zabierac sie za "zimowe' swieta?


środa, 7 grudnia 2011

Jeszcze nowojorsko. Ferry. Prom miedzy Staten Island a Manhattanem.


Ta morska droga, morskim lacznikiem miedzy wyspa Staten Island a Manhattanem, inna wyspa w nowojorskim Jablku, podaza prom - ferry.

W celach lacznikowych miedzy  tymi wyspami sa naturalnie i mosty. A w zasadzie jeden. Verrazano Bridge.
Na ferry nie mozna bowiem zapakowac sie z autkiem, rower i owszem. 

Podroz trwa okolo 20 minut, ale jest to z reguly srodkowy etap. Generalnie trzeba pojawic sie na terminalu. Zajechac bus' em czy metrem od strony Manhattanu albo pociagiem czy bus'em od strony Staten Island. Oczywiscie nikt nikomu nie broni zajechac autkiem i zostawic go na parkingu na ten przyklad. To latwiejsze od strony SI, parking jest tuz przy terminalu. 



Ale co tu gadac, chetnych zapraszam na fotograficzna wycieczke ferry  ze Staten Island na Manhattan.  Oczywiscie ze Statua Wolnosci w tle.


Proponuje odpalic pokaz slajdow, podroz jest wtedy  fajniesza ... :)

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikolajowo.


“Jednym z najbardziej powszechnych symboli Bozego Narodzenia jest Swiety Mikolaj wslizgujacy sie przez komin, zeby dostarczyc prezenty. 

Skad jednak mozemy wiedziec, czy jest on mezczyna? 
A moze w rzeczywistosci to kobieta? 

Przede wszystkim swiety Mokolaj robi swiateczne zakupy z wyprzedzeniem – a przeciez gdyby byl mezczyzna, odlozylby je do wigilii i ludzie na calaym swiecie znajdowaliby pod choinka ujadajacego elektronicznego psa, nadal w torbie ze sklepu. 

Kolejnym problemem dla Swietego Mikolaja mezczyzny byloby dostarczenie prezentow. Nawet z pomoca reniferow niewatpliwie by zabladzil, a potem nie chcial sie zatrzymac i spytac o droge. 
Pozniej nastapiloby nieuniknione opoznienie w kominie, gdzie musialby sprawdzic cegly i  uzupelnic spoiny. 
Pondto musialby wejsc pod kazda przekrzywiona choinke i ja wyprostowac, tak zeby stala dokladnie pod katem dzieiwiecdziesieciu stopni do pologi.

Z drugiej strony, moze Swiety Mikolaj jednak jest mezczyzna: w koncu spoznia sie, a potem je i zostawia brudne naczynia, zeby ktos inny pozmywal. 

No i zadna kobieta nie wkladalaby co roku tego samego stroju”.




Allan i Barbara Pease “Dlaczego mezczyzni odkladaja przygotowania na ostatnio chwile, a kobiety maja wszystko zapietee na ostatni guzik”.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Doniesienia z Nowego Jorku. Swiateczne.



Ma sie swoich ludzi i w NY. Zeby  mi klimaty swiatecznie nie umknely calkiem.
U stop Rockfeller Center.
A figa, to Rockefeler Center jest u stop choinki(ok, jednej choinkowej nogi).

I oczywiscie cuda na budynku Saks'a.



Mnie osobiscie bardziej podobaly sie ubiegloroczne sniezynki do mojej ulubionej amerykanskiej koledy na dzwonkach i o dzwonkach :)


niedziela, 4 grudnia 2011

Trawa. Zasluguje na uznanie w osobnym poscie. I nie mylic! TO ZADNE ZIOLO JEST! Niestety...


Niczym dywan. Miekka. Stopa zapada sie milutko...
Woda stoi i chlipocze przyjemnie pod bosa stopa.
Trawa tutaj jest inna. Twardsza, jakby nawoskowana troszeczke. To tak, jakby ktos polozyl wosk na puchowy dywan w sypialni.









Nie rosnie samodzielnie, jest rozwijana z takich trawistych polaci. 
To proste, na obrzezach Florydy piasek, w glebi -  bagna. Na piachu nie bardzo chce cosik rosnac, a roslinnosc bagienna ma swoje wymagania. Kiedy bagna sie osusza i srodowisko sie zmienia. Zatem trawa jest sadzona.

Z takich oto mat trawistych.


Wczesniej jednak buduje sie caly system nawadniajacy i w cyklach dziesiaciominutiwych leje sie wode po trawie i ogrodkach przez caly bozy dzien.