1

1

czwartek, 11 października 2012

Fajna data.

10.11.12

Amerykanie zapisuja date poczawszy od miesiaca, przez dzien po rok.
Czasem trudno mi jeszcze zaskoczyc.
U nas owa fajowa data bedzie w listopadzie. 
A niby ten sam kalendarz.

wtorek, 9 października 2012

Jestem starsza kobieta. Cholibka:)


- Autobus bedzie pelny, jesli zobaczysz jakies wolne miejsce, zajmij. Im szybciej, tym lepiej, bo bedziesz musiala te 30 mil stac.

Taka oto tajemnice wrzucil mi na ucho kierowca, kiedy przesiadalam sie w powrotnej drodze z Nowego Jorku w moje pensylwanskie siola.

Stala grupka ludzi, ktorzy podobnie jak ja wracali do domow. 
Ludkow duzych i malych. Starych i mlodych.
Do kilku wybrancow podszedl kierowca, starszych pan (?), cholibka.

Podrozowanie autobusami dalekobieznymi w USA ma swoj urok. Kierowca opiekuje sie pasazerami. Czasem przypominalo mi to szkolne wycieczki, kiedy liczyl nas, wrzucal walizki w bagaznik. 
Kierowca wie, ilu ma pasazenrow i ile na kazdym przystanku mu ubywa i przybywa. Tak ma swoista rozpiske pomocna temu. Kiedy jest transfer czyli przesiadka przekazuje jeden drugiemu albo drugiej, bowiem panie rowniez trudnia sie ta profesja, pasazerow i ich przeznaczenie. Czyli stacje docelowe.

Kierowcysa  miedzy soba w kontakcie. Przy przesiadkach jeden czeka na drugiego, pomimo nawet  opoznien. Nie ma zatem opcji, ze nie zdarzy sie na inny autobus w drugi zakatek stanu.

W pelni: klient nasz pan:)

A ja znalazlam sobie miejsce, obudzilam jakiegos Sniadego, zabral swoje tobolki na kolana, a ja spokojnie dojechalam. Siedzaco. Jakby to bylo jakies halo. Malo to czlek stal w polskim autobusie, szczesliwy, ze  jedzie do pracy czy szkoly:)

poniedziałek, 8 października 2012

czwartek, 4 października 2012

Ulanska fantazja czy po prostu reakcja na zwykly mobbing?


"No to wsiadam na konia i biore miecz i kopie.
 Wyblyszczylem zbroje i nawoskowalem moje piekne piora husarskie.
Ozdobilem twarz barwami wojennymi. I wzialem swoje skorzane rycerskie rekawice. Beda mi potrzebne zeby rzucac nimi po pyskach wrogow.
Od samego rana czuc krew w powietrzu.

Tylko zaspiewam 'Bogurodzica' i ruszam cwalem ......"

Tak oto relacjonuje mi swoje samopoczucie moj kolega londynski po swoich przebojach w pracy.
A stanelo na ostrzu noza.

Ab ovo

Firma A, zatrudniajaca garste informatykow roznej masci i koloru skory, wspolpracuje z firma B.
Jest dla niej uslugodawca w zakresie IT support. Informatycy z A maja dopilnowac, by ludkom z B hulaly komputerki i iphony. Zatem lataja informatycy z A po pietrach, gora, dol, wpinaja, odpinaja, wrzucaja i wyrzucaja - robia swoje. Z namienia B nadzoruje ich Techniczny. Brytyjczyk.

I tu sie zaczynaja schody.

Jakos chce byc on  zabawny albo chce sie dowartosciowac, wiec niby zartobliwe uwagi kieruje pod katem Jedrusia. Ten, swiezo zatrudniony pracownik, z bieglym angielskim, swietna wiedza i wrodzona uprzejmoscia dzielnie znosi ataki Technicznego. Probuje sobie wmowic, ot, zart taki.
Ale ataki Technicznego przybieraja na sile. A to jakas zlosliwa uwaga nt kompetencji, a to akcentu, a to zaleglej roboty nota bene, zaleglej, bo inny pracownik firmy A, mlody Brytyjczyk ja olal i poszedl sobie do domku. Wczesniej, bo spieszyl sie na wakacje. Wolno mu.

Jedrus zaciska zeby, znosi dzielnie, ale czara goryczy zaczyna przelewac sie. Nie bardzo skutkuje tlumaczenie sobie, ze Techniczny mial zly dzien, ze mucha, lewa noga itd...
Decyzja zapada. Rozmowa z szefem B.
I natychmiast dzwoni menager z A, przywoluje go do siedziby firmy. Teraz. Biegiem. Now!
Kto doniosl? Tylko jedna osoba wiedziala, ze Jedrus bierze byka za rogi. Jedna osoba, do ktorej mial bezgraniczne zaufanie... 
Jedrus idzie za ciosem i rozmawia z szefem B, lekcewazac wezwania wlasnej firmy. Padaja mocne slowa o mobbingu.

Szef A jest oczywiscie zdziwiony cala sytuacja i obiecuje zajecia sie sprawa.

Z Jedrusia uchodzi powietrze, ale powiedzialo sie A to, zeby nawet wykrzyczec, trzeba powiedzic B, a nawet caly afabet.

Drugiego dnia szef i menager firmy A "przesluchuja" wlasnego pracownika na okolicznosc niesubordynacji.
Jak smial pozostac w firmie B, kiedy w trybie matychmistowym zostal odwolany do A?

Cale szczescie Jedrus czyta, w tym prawo pracy tez. Zna swoje obowiazki, zna prawa, zna tez prawa i obowiazki pracodawcy i tak latwo nie daje zapedzic sie w kozi rog.
Sytuacja jest rozwojowa, tym bardziej, ze bedzie oficjalne zazalenie na Technicznego ze strony Jedrusia.
Do takiego samego wystapienia Jedrus namawia tez szefostwo swojej firmy.

Cdn.

A oto gdzie regeneruja sily ulani po boju:



Popas taki...

środa, 3 października 2012

To jeszcze jesiennie.

Rzut oka na jesien z parkingu:) 







  


To parking kolo szpitala. Nie, nic mi nie jest.
Tylko jesien widac z bliska. A moze nawet jeszcze bardziej z bliska?

poniedziałek, 1 października 2012

Domowo jeszcze.

Sie znaczy o domach.

To taka inna wersja domow. 
Jak kontenery. Przyczepy, bo faktycznie to trailer home. 
Kiedys duze sklepy oferowaly takie domki w sprzedazy. Podjazdzala przyczepa, ustawiala na cokole i gotowe. Mozna mieszkac po wpieciu w siec wodna, kanalizacyjna i elektryczna i...welcome home!









Dzis tez mozna kupic "gotowca", wygladaja jednak troszeczke inaczej, sa wieksze i trzeba dwoch truck'ow do ich przewiezienia.
Trudniej dla niewprawnego oka jest rozpoznac owa nowa wersje domku-przyczepy. 
A moze to juz wersja domku z przyczepy?

Mieszkancy takich domow... Trudno generalizowac, ale i z edukacja im nie po drodze i z poszanowaniem prawa rowniez.
Choc sa czasem przypadki, ze sie komus po prostu nie udalo. Zyciowo.