Wierny na swoj koci sposob. Okupuje moja yoga mat.
1
sobota, 11 czerwca 2016
czwartek, 9 czerwca 2016
czwartek, 2 czerwca 2016
Post troszke zlosliwy :)
Pozdrawiam tych wszystkich z R., którym się wydaje, ze mi dokopali.
Tylko się wam tak wydaje!
Mam święty spokój od zdjeć z Wami podczas niby nieobowiązkowych " występów" , kiedy do spółki z, skąd - innad swietnie prosperującym, kołem emerytów robiłabym za tło dla wątpliwych przedsięwzięć.
Wieje w R. nuda i robota " na odwal". Zapaleńcy zeszli do podziemia albo się zaangażowali w Leśne Bieganie. Może tej inicjatywy nie uda się wam zmarnować.
A ja...pracuje. Dzieciom dałam skrzydła, nie musza się one oglądać na łaskawość wasza i pare godzin w szkole po znajomosci. Realizują swoje marzenia!
Sama wypieknialam. Nie jestem grubym zgorzknialym babiszonem.
Głowę moja zaprzątają ceny biletów na Florydę czy na Hawaii. A potem sobie leżę w słoneczku i kontempluje ciepełko czy wschody i zachody słońca.
I zaś jestem thebesciakiem!
Tylko się wam tak wydaje!
Mam święty spokój od zdjeć z Wami podczas niby nieobowiązkowych " występów" , kiedy do spółki z, skąd - innad swietnie prosperującym, kołem emerytów robiłabym za tło dla wątpliwych przedsięwzięć.
Wieje w R. nuda i robota " na odwal". Zapaleńcy zeszli do podziemia albo się zaangażowali w Leśne Bieganie. Może tej inicjatywy nie uda się wam zmarnować.
A ja...pracuje. Dzieciom dałam skrzydła, nie musza się one oglądać na łaskawość wasza i pare godzin w szkole po znajomosci. Realizują swoje marzenia!
Sama wypieknialam. Nie jestem grubym zgorzknialym babiszonem.
Głowę moja zaprzątają ceny biletów na Florydę czy na Hawaii. A potem sobie leżę w słoneczku i kontempluje ciepełko czy wschody i zachody słońca.
I zaś jestem thebesciakiem!
poniedziałek, 30 maja 2016
niedziela, 22 maja 2016
Zamienie mobi/epub na...
Wcale nie na nowszy model.
Na inna ksiazke,
Chetnie sie wymienie.
Kupuje ksiazki. Namietnie.
Nie sciagam ze stron.
Mam pokazna e-biblioteke. Chetnie sie wymienie.
Nie widze w tym nic zdroznego. Nie mam racji?
W koncu jestem wlascicielem egzemplarza. Ksiazka "analogowa" czy nie jest moja wlasnoscia i wolno mi nia dowolnie dysponowac.
Oczywiscie nie "wieszam" moich ebookow w cyberprzestrzeni, za darmola.
Kupilam i chce sie wymienic.
Polecam sie!
Na inna ksiazke,
Chetnie sie wymienie.
Kupuje ksiazki. Namietnie.
Nie sciagam ze stron.
Mam pokazna e-biblioteke. Chetnie sie wymienie.
Nie widze w tym nic zdroznego. Nie mam racji?
W koncu jestem wlascicielem egzemplarza. Ksiazka "analogowa" czy nie jest moja wlasnoscia i wolno mi nia dowolnie dysponowac.
Oczywiscie nie "wieszam" moich ebookow w cyberprzestrzeni, za darmola.
Kupilam i chce sie wymienic.
Polecam sie!
Zdjecie nie na temat, musi byc?
Fort Lauderdale, wejscie do portu.
P.S. Interesuje mnie kazda literatura z wyjatkiem sf. Uwielbiam biografie.
wtorek, 17 maja 2016
czwartek, 12 maja 2016
Broda i słoiki.
Starzeje się.
Poznaje po tym, ze się zatrzymuje. Mentalnie. Nad akceptacja świata.
Rozumieć przestałam już dawno.
Dotychczas jednak wszelkie mody, hipsterzy, pióra w futrach czy stringi na rubensowskich kształtach budziły zaciekawienie, wzruszenie ramion czy śmiech.
Ostatnio jednak zaobserwowałam u siebie, ze nie akceptuje już.
Tych zarośniętych facetów.
Jakaś moda na drwala, jak poinformował mnie młody człowiek.
Jak na drwala- to do lasu z nią.
Wiem, ze o gustach się nie dyskutuje, ze nie to ładne, co ładne, ale to, co się komu podoba.
Ale litości, Panowie, i zmilowania proszę.
Luster nie macie? Bo przypuszczam, ze na żyletki starcza.
Nie każda buzia ładnie prezentuje się z zarostem. Jak dla mnie, jedynie 2 buzie. Ale to dla mnie...
Nic nie poradzę, ze pierwsze wrazenie, to zaniedbany facet.
Wiem, ze te zarosty są pielegnowane, nawet u specjalizujących się w tego typu pielęgnacji fryzjerów (tak, dodatkowe miejsca pracy, itp)
Ależ na litość...jaka to rozkosz z dotykania wymuskanego policzka...
Od kobiet wymaga się depilacji na maxa. Faceci zarastają. Dla równowagi?
Druga sprawa to słoiki. A raczej serwowane napoje w nich.
Picie ze słoika jest dla mnie synonimem kaca-giganta, kiedy delirka ograniczala swobodę ruchów, a pragnienie brało gore nad świadomością nawet.
Teraz serwuje się pychotki w ... sloikach.
Jestem z gatunku jedzących oczyma rownież. Smacznie i pięknie. Tym sposobem zaspokajam tez estetyczne smaki. No, w słoiku nie da rady.
Nie wiem, czy modę spowodowała jakaś nadprodukcja słoików, bo ludki zarzuciły domowe przetwórstwo czy jak, ale , jak dla mnie, jest to nie do przeskoczenia. Cóż z tego, ze brzoskwiniowy poncz miał niebiański smak...
Ten słoik ....uhhhhh

Poznaje po tym, ze się zatrzymuje. Mentalnie. Nad akceptacja świata.
Rozumieć przestałam już dawno.
Dotychczas jednak wszelkie mody, hipsterzy, pióra w futrach czy stringi na rubensowskich kształtach budziły zaciekawienie, wzruszenie ramion czy śmiech.
Ostatnio jednak zaobserwowałam u siebie, ze nie akceptuje już.
Tych zarośniętych facetów.
Jakaś moda na drwala, jak poinformował mnie młody człowiek.
Jak na drwala- to do lasu z nią.
Wiem, ze o gustach się nie dyskutuje, ze nie to ładne, co ładne, ale to, co się komu podoba.
Ale litości, Panowie, i zmilowania proszę.
Luster nie macie? Bo przypuszczam, ze na żyletki starcza.
Nie każda buzia ładnie prezentuje się z zarostem. Jak dla mnie, jedynie 2 buzie. Ale to dla mnie...
Nic nie poradzę, ze pierwsze wrazenie, to zaniedbany facet.
Wiem, ze te zarosty są pielegnowane, nawet u specjalizujących się w tego typu pielęgnacji fryzjerów (tak, dodatkowe miejsca pracy, itp)
Ależ na litość...jaka to rozkosz z dotykania wymuskanego policzka...
Od kobiet wymaga się depilacji na maxa. Faceci zarastają. Dla równowagi?
Druga sprawa to słoiki. A raczej serwowane napoje w nich.
Picie ze słoika jest dla mnie synonimem kaca-giganta, kiedy delirka ograniczala swobodę ruchów, a pragnienie brało gore nad świadomością nawet.
Teraz serwuje się pychotki w ... sloikach.
Jestem z gatunku jedzących oczyma rownież. Smacznie i pięknie. Tym sposobem zaspokajam tez estetyczne smaki. No, w słoiku nie da rady.
Nie wiem, czy modę spowodowała jakaś nadprodukcja słoików, bo ludki zarzuciły domowe przetwórstwo czy jak, ale , jak dla mnie, jest to nie do przeskoczenia. Cóż z tego, ze brzoskwiniowy poncz miał niebiański smak...
Ten słoik ....uhhhhh
Subskrybuj:
Posty (Atom)










