1

1

środa, 7 listopada 2018

Bohemian Rhapsody.

Queen wiecznie zywy!
Cudna muzyka.  No jasne, przeciez to Queen.



Rami Malek ..no coz. musi sie jeszcze uczyc...to nie jest oscarowa rola, jak dla mnie :(




Kurcze, rozczarowalam sie. Daleko jednak do "A star is born" (widzialam juz 3 razy :) :) )

Film warto obejrzec dla samej legendy - Queen. 
Mnie jednak nie powalil.

A moze ktos juz ogladal i podzieli sie odczuciami?
Moze mnie zle bylo w ten dzien i dlatego film odebralam tak, jak odebralam?

piątek, 5 października 2018

"A star is born"




Nie mam pojecia, jak bedzie/jest polski tytul. 
Wiem, jest wart kasy i czasu.

Lady Gaga, Bradley Cooper.

Doskonala muzyka i piekna historia. Wiem, nie nowa, powtarzana do bolu.


"...we're far from the shallow now..."

Pieknych wrazen!

czwartek, 13 września 2018

500 plus.

Nie, nie nalezy mi sie. Nic mi sie nie nalezy :)

Nawet, jak mi sie nalezalo to i tak nikt mi nie dal. Zawsze, jako tej co sobie radzi, uczy sie i zasuwa, sie nie nalezalo. Ale to juz nie jest wazne. 
Dzieci maja skrzydla i to jest najwazniejsze.

Nie sledze wiesci z Polski. Juz tez mam coraz mniej wspolnego z polskimi znajomkami- rozminelismy sie w rzeczywistosci. Ich pochlonela reforma oswiaty (czy jak to tam teraz zwal), wnuki i polska rzeczywistosc. 

Mnie slodka, ach, jak urocza (fuj, fuj, fuj) trampkowa rzeczywistosc tutaj. 

Czasami sie zlapie z jedna czy druga kolezanka.
I dowiaduje sie...

Z, moja wspolpracowniczka, madry czlowiek. Samotnie wychowala corke,A,  bo kiedy tatus sie dowiedzial o ciazy, pojechal z radosna nowina do rodziny swojej. 
I tyle go widzieli. Nawet z alimentami mial klopoty.

Z. poznala faceta innego, wyszla za niego za maz, pojawilo sie drugie dziecko. 
Razem sie dorabiali, wydzwigneli dom, zachecali dzieci do ksztalcenia.

A. podjela nauke w liceum ekonomicznym (tak, to czasu jeszcze sprzed gimnazjow), dojezdzala codziennie, latwo nie bylo. W maturalnej klasie poznala chlopaka, zakochala sie i zamiast do szkoly jezdzila do niego. Do matury nie przystapila, szkoly nie ukonczyla. Zakochana, pojechala za chlopakiem do Holandii. 
Pobrali sie. Mama, Z, sfinansowala wesele. Zamieszkali u tesciow A. Maz A. wrocil do Holandii. Widywali sie w miare mozliwosci. Zaczeli starac sie o dziecko. Bez sukcesu.

Powiadaja, ze stara milosc nie rdzewieje. I odzyla na nowo. Pod nieobecnosc meza A. zaczela spotykac sie ze swoja dawna szkolna miloscia, facetem z nieciekawa przeszloscia, kiepska reputacja. Niestety, namowy i przemowy Z. nie pomagaly. 

A. rozeszla sie z mezem i zwiazala ze swoja szkolna miloscia. Zamieszkali u rodzicow chlopaka. Za chwilke pojawily sie dzieciaki. 3 budrysow. Z. finansowala pieluchy, nianczyla dzieci. Nigdy pod swoj dach nie przyjela chlopaka corki. Wnuki i owszem.

Az...milosc prysla albo sie wyczerpala pod naporem brudnych pieluch, placzu chlopakow i pustych butelek po mleku.

Z. wynajela mieszkanie (zgadnij, kto placil czynsz?), szukala pracy, ale coz moze robic nieglupia, jednak w wyksztalceniem podstawowym, osoba, matka 3 dzieci?
Troszke w sklepie (zmianowosc), troszke jako pomoc nauczyciela (przedszkole).

Az pojawilo sie 500plus. 
I wrocilo zycie! 

Za wyrownanie mozna sobie pozwolic na wiecej, za lekko 1500zl mies. mozna sie tez utrzymac, a jako matce samotnie wychowujacej dzieci wszelka pomoc przysluguje. Po co pracowac? Ksztalcic sie? 
Tez bylam na pelnym etacie mamy. I nie tylko.

Pytam Z, jak jej sie wiedzie, jak sie ma?
"Jestem szczesliwa. Mam najpiekniejsze wnuki, A. zareczona, dziecko w drodze. 
Moze tym razem jej sie poszczesci".

Chyba zylam w zlej rzeczywistosci.






wtorek, 11 września 2018

Chlebowe updates.

Idzie dobrze. 
Nauczylam sie rozmawiac z zaczynem i rosnie w tym upale juz we dwa dni :)

Oczywiscie, jak sie zakrece i nie odloze wczesniej.

Generalnie, jest dobrze.

Probowalam rozmaitych macznych i owocowych wariantow. I tak chleb:
- z dodatiem maki migdalowej jest niezly,
- nie polecam maki kokosowej, bo jest ciezka, pozera wode i wychodzi dziadostwo,
- rewelacyjny jest natomiast z dodatkiem maki gryczanej i pelnoziarnistej,
- sliwki sprawdzaja sie znakomicie, rodzynki rozmaczalam w wodzie, sa ok, ale zadna
  rewelacja.

Poszukuje ciagle tej foremki, ktora prezentowala Pani B. Pawlikowska. 
Jezeli ktos cos...To sie polecam. 


niedziela, 19 sierpnia 2018

Proste. Chleb.

Nie wymyslilam tego sama.
Ze chleb i ze proste.
Eko, organic, bez chemii, samo zdrowie!

Natrafilam na pomysl Pani Beaty Pawlikowskiej. Sciagnelam ale zmodyfikowalam.
Nie tyle na moje potrzeby ile z koniecznosci, bo nie wszystko tutaj moge znalesc.

Najpierw zaczelam z zakwasem. Juz teraz wiem, ze w sprzyjajacych warunkach: ciepelko i wilgosc rozrasta sie w 4 dni. Moj dojrzewal 6.  I wyszlo mu na zdrowie :)

Make jaglana zastapilam maka migdalowa. Podobnie orzechy wloskie zastapilam migdalami i nie dodalam czarnuszki, bo nie znalazlam jeszcze.

Reszta zgodnie z przepisem. No prawie, bo make gryczana i migdalowa dodalam w rownych proporcjach, po 150g.

Wymieszalam, uroslo, upieklam i oto on:




Popelnilam tez drugi wypiek, z rodzynkami i daktylami, ktore rozmoczylam w wodzie a potem dodalam do maki. Byl slodszy, no wiadomo, daktyle :)




Czemu chleb?
Zabralam sie za zmiane nawykow zywieniowych.

Walcze z cukrem, zwlaszcza z fruktoza, ktora traktuje jak super uzalezniacz.
Zaczelam sie przygladac skladnikom produktow, ktore kupuje. 
Okazuje sie, ze czy to czekolada, makron, kiszona kapusta - wszydzie cukier albo fruktoza.
To przestalam kupowac. Przeszlam na organic. Drogo.
Schudlam, pozbywam sie zgromadzonych w boczkach trucizn, nie mam klopotow z zoladkiem, o woreczku zapomnialam, czyje sie lekko.
Koncze przygode z miesem, Staram sie wynalesc zamienniki bialka miesnego w roslinach. No wiem, soja, straczkowe... 

Ciagle sie ucze.