1

1

środa, 2 października 2013

Florydzki las.

Ten zlapany poranna pora. 







Dex, dla Ciebie. 
Nie wiem, czy odwazylabym sie na spacer po tym lesie inaczej niz wytyczonymi sciezkami.
Mokro, mnostwo rozmaitej roslinnosci, mniej czy bardziej piennej, weze (brrr) krokodyle i inne zyjatka.

Te lesne okolice to Palm Harbor. Na polnoc od Tampy.
Zdjecia dzieki uprzejmosci Roberta:)
Dzieki rodzinne:)

11 komentarzy:

  1. Hmm, nie wyglada na straszny /smiech/!!!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A swoja droga u Ciebie, w Afryce las to byl wyzwaniem dopiero:)

      Usuń
  2. E,tam, prawdziwków w nim nie ma...sosnowego zapachu nie ma...a te ostatnie drzewa zasmarkane jakieś...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie pomyslalam o zapachu...duszny, wilgotny zapach rozkladu roslinnego. Ot, co:)

      Usuń
  3. Jaka dzika ta roślinność. :) U nas takiej nie ma. ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny ten Wasz florydzki las. Bardzo ładny, ale ja wolę swój:)

    OdpowiedzUsuń
  5. pierwsze i ostatnie zdjęcie dla mnie rewelacja !

    OdpowiedzUsuń